Al-anon

Nadmierne picie alkoholu wpływa na całą  rodzinę, a jego skutki można rozpoznać w każdym, kto żyje z osobą pijącą. 


Czyli wystarczy, że jedna osoba w rodzinie nadmiernie pije, a skutki początkowo niezauważalne odczuwa rodzina i też otoczenie. Skutki w psychice narastają i nastepują zwykle bardzo szybko i nie mając żadnej świadomości tkwimy w tym współuzależnieniu,przekonani,że chcemy pomóc alkoholikowi,a okazuje się,że pomagamy mu jeszcze pić.



Za istnieniem Współuzależnienia przemawiają następujące zachowania:

1. Poddanie się rytmowi picia alkoholika,

2. Przejmowanie za niego odpowiedzialności,

3. Obsesyjne kontrolowanie go,

4. Pomaganie i nadmierne opiekowanie się nim (w tym niedopuszczanie do tego, aby ponosił on pełne konsekwencje swojego picia i swoich zachowań),

5. Wysoka tolerancja na różnego rodzaju patologiczne zachowania alkoholika z jednoczesnym występowaniem poczucia winy i poczucia małej wartości oraz zaniedbywaniem samego siebie.

Osoby współuzależnione są najczęściej, nieświadomymi pomocnikami w piciu i w największym chyba stopniu przyczyniają się do odwlekania decyzji o jego zaprzestaniu i zwróceniu się o pomoc.

Jak przestać kontrolować życie innych i zacząć troszczyć się o siebie?

Jest dużo definicji współuzależnienia, gdyż jest to termin nieznany, żargonowy i dotyczy tylko i wyłącznie uzależnienia. 

Oto przykłady definicji specjalistycznych: 

Współuzależnienie jest emocjonalnym, psychicznym stanem, który jest wynikiem działania na jednostkę zbioru wprowadzonych w życie przez inne osoby przykrych i uciążliwych reguł, które uniemożliwiają otwarte demonstrowanie uczuć oraz bezpośrednią wymianę poglądów, na temat problemów osobistych i interpersonalnych jeden z pionierów tej dyscypliny definiuje współuzależnienie jako: 

"Autodestrukcyjne zachowania lub wady charakterystyczne, które upośledzają zdolność inicjowania związków opartych na miłości i zdolności uczestnictwa w nich"
Kilka specjalistycznych definicji 

"Współuzależnienie oznacza, że jestem dozorczynią" "Bycie współuzależnioną znaczy, że jestem żoną, kochanką, matką alkoholika, narkomana. Znaczy to również, że muszę poddać się terapii" Współuzależnienie - znaczy, że tkwię po uszy w problemach alkoholików, narkomanów. 

Tak więc współuzależniony małżonek (małżonka), dziecko czy kochanek, (kochanka) to jednostka, która wytworzyła pewien sposób radzenia sobie z niezdrowym życiem jako reakcję na nadużywanie przez inną osobę alkoholu, narkotyków lub leków. 

Współuzależnieni to ludzie, których życie, w wyniku zaangażowania się w związek z osobą uzależnioną, stało się trudne do ułożenia i właściwego kierowania. 

Najnowsza ogólna definicja współuzależnienia jest taka:

Współuzależnioną jest osoba, która pozwala na to, by zachowanie innej osoby oddziaływało na nią ujemnie i która stara się kontrolować zachowanie oddziaływujące na nią w ten sposób . 


Tak więc która z  przytoczonych definicji jest właściwa i po co zatem całe zamieszanie wokół definicji? 

Właściwie wszystkie definicje są właściwe, bo niektóre z nich opisują przyczynę tego zjawiska, inne jej skutki, niektóre stan ogólny, inne jego objawy, niektóre wzorce zachowań, inne cierpienie. 

Zamieszanie to wynikło mianowicie z faktu aby uzmysłowić sobie, że bezwzględnie z chwilą podjęcia leczenia - terapii osoby uzależnionej, ten sam krok powinna uczynić osoba współuzależniona

Osoby współuzależnione mogą znależć pomoc także w grupach Wsparcia,które nazywamy =Grupami Al-Anon-są to Anonimowe Spotkania-nie prowadzi się żadnych rejestrów i ewidencji członków.

 



 
Co zrobić, żeby on/ona nie piła ?

Jest to pytanie, z którym spotykam się najczęściej, zarówno w
gabinecie lekarskim jak i podczas wykładów, pogadanek czy prelekcji. Muszę przyznać, że odpowiedź na nie jest niezmiernie trudna. 

Odpowiadając mam zawsze świadomość, że możliwości bezpośredniego oddziaływania na drugiego człowieka są niewielkie. Możemy natomiast wpływać na innych w sposób pośredni tj. poprzez zmianę własnej postawy względem nich. Ta zmiana postawy wymusza często zmianę w zachowaniach drugiej osoby, szczególnie wówczas kiedy istnieją silne powiązania (rodzinne, emocjonalne, finansowe itp.). 

Dzieje się to na podobnej zasadzie jak w zegarku, gdzie cały mechanizm (w naszym przypadku rodzina) składa się z pojedynczych trybów (żona, mąż, dzieci, dziadkowie), które zazębiają się wzajemnie i obracają w tym samym rytmie. Tak jak alkoholik (jeden z trybów) potrafi wymusić zmianę obrotów innych trybów tak samo członkowie rodziny (pozostałe tryby) są w stanie zmusić go do podporządkowania się ich rytmowi. Szanse na powodzenie całej akcji są tym większe im więcej członków rodziny (więcej trybów) uczestniczy w tym przedsięwzięciu.

Pozostaje więc pytanie jak się zachowywać, jak postępować albo co robić, żeby nie pomagać w piciu. Podpowiedzi i wskazówek jest wiele, jednak znacznie trudniejsza jest ich realizacja. Oto garść propozycji:

* nie należy zapominać, że alkoholizm jest chorobą przewlekłą i aby pomóc w wyzdrowieniu trzeba koniecznie zaakceptować ten fakt i przestać się wstydzić;

* nie należy również traktować alkoholizmu tak jakby był hańbą dla rodziny; jest to bowiem jedna z chorób a powrót do zdrowia jest możliwy, podobnie jak w większości innych;

* nie należy traktować alkoholika tak jak niegrzeczne dziecko, bo przecież nie postępuje się tak kiedy ktoś cierpi na jakąkolwiek inną chorobę;

* wątpliwy sens ma robienie wyrzutów i wdawanie się w kłótnie, szczególnie wówczas, kiedy alkoholik znajduje się pod działaniem alkoholu;

* wygłaszanie kazań i robienie wykładów nie ma również większego sensu, ponieważ alkoholik prawdopodobnie wie już to wszystko o czym chcemy mu powiedzieć, można natomiast sprowokować go do dalszych kłamstw i wymusić obietnice, których nie będzie w stanie dotrzymać;

* nie należy przyjmować obietnic, o których wiadomo, że nie będą możliwe w tym momencie do spełnienia;

* dając okłamywać się i udając, że się wierzy można doprowadzić do tego, że alkoholik dojdzie do przekonania, że potrafi przechytrzyć;

* używanie szantażu w formie "gdybyś mnie naprawdę kochał to byś przestał pić..." niczego nie zmienia, a jedynie zwiększa poczucie winy, nie mówi się przecież "gdybyś mnie kochał, nie przeziębiłbyś się";

* wypowiadanie gróźb, których nie jest się w stanie spełnić pozwala alkoholikowi sądzić, że nie traktuje się poważnie swoich słów;

* nie warto sprawdzać ile alkoholik pije, bowiem i tak nie ma szans na to, aby wiedzieć o wszystkim;

* szukanie schowanego alkoholu, zmusza alkoholika do ciągłego wymyślania nowych kryjówek;

* chowanie i wylewanie alkoholu jedynie skłania alkoholika do bardziej desperackich prób zdobycia go i ukrycia, a przecież wiadomo, że w końcu i tak znajdzie sposób żeby się napić;

* wspólne picie alkoholu nie spowoduje wcale, że alkoholik wypije w sumie mniej, natomiast odwlecze to niewątpliwie moment, w którym zdecyduje się on poprosić o pomoc;

* nie należy robić za alkoholika niczego, co mógłby zrobić sam, natomiast usuwanie problemów, chronienie przed ponoszeniem konsekwencji swoich własnych, nieodpowiedzialnych, zachowań (np. nieobecności w pracy, zaciąganie długów i inne skutki picia) odbierają szansę na to, aby alkoholik zauważył do czego doprowadziło go picie i aby zechciał zmienić swoje dotychczasowe postępowanie;

* nie należy oczekiwać natychmiastowego wyleczenia, bowiem tak jak w każdej przewlekłej chorobie okres leczenia i rekonwalescencji jest długi, a nawroty choroby są możliwe;

* bardzo potrzebne jest alkoholikowi otrzymywanie miłości, wsparcia i zrozumienia podczas podejmowanych prób zaprzestania picia i utrzymywania się w trzeźwości.

Dążąc do osiągnięcia swojego celu, należy konsekwentnie stosować zasadę tzw. "twardej miłości". Polega on a na tym, że kocha się drugiego człowieka a jednocześnie wymaga, aby osobiście ponosił konsekwencje wszelkich swoich decyzji i działań (nawet wówczas, kiedy widzi się, jak bardzo on cierpi z powodu swoich działań czy decyzji i z tego powodu bardzo "boli serce"). 

Dopiero wówczas alkoholik otrzyma szansę zauważenia do czego doprowadziło picie.

Należy mieć świadomość, że przyjęcie takiej postawy może okazać się bardzo trudne, bowiem u większości osób związanych emocjonalnie z alkoholikiem występują objawy tzw. współuzależnienia, które nazywane są często koalkoholizmem. Za obecnością współuzależnienia przemawiają następujące zachowania: poddanie się rytmowi picia alkoholika, przejmowanie za niego odpowiedzialności, obsesyjne kontrolowanie go, pomaganie i nadmierne opiekowanie się nim (w tym niedopuszczanie do tego, aby ponosił on pełne konsekwencje swojego picia i swoich zachowań), wysoka tolerancja na różnego rodzaju patologiczne zachowania alkoholika z jednoczesnym występowaniem poczucia winy i poczucia małej wartości oraz zaniedbywaniem dzieci oraz samego siebie.

Osoby współuzależnione są najczęściej, nieświadomymi pomocnikami w piciu i w największym chyba stopniu przyczyniają się do odwlekania decyzji o zaprzestaniu picia i zwróceniu się o pomoc.

Zmieniając swoją dotychczasową postawę w stosunku do alkoholika nie należy jednak liczyć na natychmiastowy efekt, bowiem dzisiejsza sytuacja jest sumą wydarzeń, które gromadziły się przez całe lata. Teraz również, do uzyskania oczekiwanych zmian, potrzebne będą tygodnie, miesiące, a może nawet lata. Jedno jest natomiast pewne, że tylko te osoby, które cierpliwie i konsekwentnie będą stosowały powyższe rady mają szansę na sukces, który musi w końcu ukoronować ich wytrwałość. Uczestniczenie w proponowanym przez nas programie terapeutycznym dla rodzin może przyspieszyć ten proces. 

Wypowiedż: dr n. med. Bohdan T. Woronowicz

AKMED - Centrum Konsultacyjne
Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej
00-641 Warszawa, ul. Mokotowska 6a, II piętro

tel. (prefix-22) 813 90 40, 825 33 33, 855 50 55




Pomagierzy 

Al-anon

Zanim alkoholik straci wszystko otacza się ludźmi, którzy gotowi są mu pomagać. Towarzyszą mu przez lata. Osoby te ochraniają go jak potrafią, załatwiają za niego co mogą, zawsze są w pogotowiu, licząc, ze przyjdzie moment, gdy do pijącego „coś dotrze".

Całymi latami rozmawiają, proszą, grożą, odchodzą i wracają, próbują podstępem... Pożyczają pieniądze, kryją wpadki, usprawiedliwiają nieobecności w pracy, łagodzą konflikty, utrzymują finansowo, sprzątają po awanturach, chowają alkohol lub przeciwnie starają się, by był zawsze w domu, by pijący nie chodził do kolegów...

Wybaczają zdrady, niesłowność, kłamstwa, brak odpowiedzialności.

Cierpią, czują się pokrzywdzone, nie mogą się pogodzić ze zmarnowanym życiem, nie mogą liczyć na żadną pomoc, wstydzą się, że są bite i poniżane, ale... płaca kaucje za wyciągniecie z wiezienia, opłacają adwokatów, by pijacy odzyskał prawo jazdy i boją się kolejnego dnia...

Wożą go do pracy, w której zawsze znajduje się ktoś życzliwy, podwożący go do baru, z którego... lepiej już by nie wracał.

Czasem się buntują – dla pokazania, postraszenia... Występują o rozwód, po czym wycofują pozew, zgłaszają na policji pobicie, po czym wycofują oskarżenie, pomimo narosłego długu nie egzekwują prawnie swoich racji, bo i tak nie wierzą, że go odzyskają.

Same wychowują dzieci i nie domagają się alimentów. Widzą znikające z domu przedmioty i są przekonane, że nic nie mogą zrobić.

Unikają rozmów o piciu i udają, ze niczego się nie domyślają. Wiedza, ze pijący rujnuje swoja rodzinę, ale starają się, by miał poczucie, ze jest przez nich nadal „normalnie" traktowany. Gdy dostrzegają luki pamięciowe, zmieniają temat. Widza trzęsące się ręce i stawiają piwo. Dobrze wiedza, że pijący przepija właśnie swoja tygodniówkę, mając na utrzymaniu dziecko i żonę w ciąży, ale udają, ze wierzą gdy mówi, iż są to „ekstra" zarobione pieniądze.

Gdy dziecko dotknie rozgrzanego żelazka, oparzy się. Powstanie zaczerwienienie, które boli. Oparzenie jest skutkiem nieostrożnego zachowania, a ból tego konsekwencją. Gdy uderzy kolegę w przedszkolu, zostanie ukarane. Gdy nie odrobi lekcji, dostanie najgorsza ocenę. Uczy się, że każdy skutek ma swoją przyczynę, a odpowiedzialność polega na ponoszeniu konsekwencji za swoje czyny i decyzje. Wyobraźmy sobie jednak dziecko, które może nie ponosić konsekwencji swoich zachowań, bo np. nauczyciele w szkole patrzą przez palce na jego niedouczenie, nikt nie reaguje, gdy bije inne dzieci, a rodzice udają, że nie zauważają jego kłamstw. Jednocześnie jednak wszyscy wymagają, by to dziecko było dobrym uczniem, dobrym kolega i uczciwym człowiekiem. Oczywiście, to jest absurd.

Ale taka właśnie jest sytuacja alkoholika otoczonego swoimi życiowymi pomagierami.

To pomagierzy chronią alkoholika przed konsekwencjami jego picia, ułatwiając mu unikanie odpowiedzialności. Alkoholik skrzętnie to wykorzystuje, a nawet osiąga duża skuteczność w utrzymywaniu pomagierów w ciągłej gotowości do pomagania mu.

Robi to przez manipulowanie poczuciem winy, wstydu, utrzymywaniem najbliższych w przekonaniu, że bez niego „zginą" lub że on bez nich „zginie" i będą go mieli na sumieniu; a także obietnicami, szantażami, graniem na poczuciu solidarności, wdzięczności za jakieś stare sprawy, wspólne dzieciństwo itd.

Pomagierzy są w gruncie rzeczy bardzo podobni do alkoholika, w tym sensie, ze uzależniają się w sposób patologiczny od pomagania mu, tak samo jak on uzależnia się od ich pomocy. Jest to obopólne wiązanie. Chore wiązanie.

Problem pomagierów polega na tym, że nie dostrzegają manipulacji alkoholika, ponieważ pomaganie mu jest im samym potrzebne. Są to bowiem często osoby o bardzo niskim poczuciu własnej wartości, zależne emocjonalnie od zewnętrznych opinii, niepewne siebie, dla których „dobroć, pomaganie i cierpienie" jest sposobem budowania własnej samooceny. Osoby te doświadczały w swoim życiu odrzucenia i braku miłości, a negatywne uczucia są teraz „lepsze" od ich braku.

Podobnie jest w przypadku osób regularnie walczących z alkoholikiem. Agresja i nienawiść są sposobem wiązania emocjonalnego. Nie ma bowiem znaczenia czy pomagierstwo odbywa się przy akompaniamencie łez, czy agresji i pretensji. Ważne jest trwanie przy alkoholiku i ponoszenie za niego konsekwencji jego picia.

Są tez oczywiście tacy, którzy pamiętają alkoholika z jego najlepszego okresu i nie chce im się pomieścić w głowie, ze sam mógł się do „tego" doprowadzić. Ci chętnie kupują opowieści o złej żonie, pechu w interesach, lub o czymkolwiek. Spostrzegają alkoholika jak ofiarę jakichś zewnętrznych okoliczności, współczują i solidaryzują się z nim, wysłuchując nie kończących się wynurzeń i żalów. Wierzą, że pije, bo ma powody. Pomagają wiec, bo w biedzie trzeba pomoc...

Czy zatem nie należy pomagać alkoholikowi? Jeśli pomoc sprowadza się do tego, że pomaganie pozwala pijącemu nie ponosić odpowiedzialności za skutki picia, to nigdy nie należy mu pomagać. Nawet jeśli maja to być konsekwencje bardzo poważne, czy bardzo błahe. To nie ma znaczenia. Pomoc w wyciągnięciu go z wiezienia, lub aresztu, tak samo mu szkodzi jak posprzątanie rozbitej w alkoholowej złości szklanki czy pożyczenie pieniędzy, choćby na papierosy.

Taka bowiem pomoc utrzymuje alkoholika w poczuciu, ze nie jest tak najgorzej, skoro pije i „jakoś" zawsze wychodzi cało z opresji. Ta pewność jest zależna od natężenia pomagierstwa.

Z czasem powstaje przekonanie, ze tak właśnie być powinno, ze normalne jest, iż inni są w pogotowiu i zawsze pomogą. Rzeczywisty związek miedzy przyczyna i skutkiem zostaje zniekształcony, a z czasem zanika. Konsekwencje picia zaczynają nie dotyczyć pijącego. Stają się dla niego jakąś abstrakcja, co nasila się jeszcze intensywniej z powodu nietrzeźwości. Podobnie jak w przypadku dziecka, które odciążone od konsekwencji np. nie odrabianych lekcji nie doświadcza związku miedzy nie uczeniem się, a złymi ocenami.

Tak samo pijacy nie może doświadczyć skutków swojej alkoholowej działalności w domu, bo zanim wytrzeźwieje, żona zdąży wszystko posprzątać, ogarnąć. Jak ma serio traktować problem braku pieniędzy, gdy „jakoś" zawsze „się" one znajdują i nie tylko dzieci głodne nie chodzą, ale i on ma wikt i opierunek? Dlaczego ma się przejmować odebranym prawem jazdy, gdy rodzina stanie na głowie, by je odzyskał. Załatwią adwokata, zapłacą... To nie on odczuje skutki związane z całą skomplikowaną procedurą odzyskania prawa jazdy, tylko rodzina.

Powie ktoś: no tak, ale w ten sposób, bez pomocy i wsparcia, alkoholik stoczyłby się na samo dno – byłby już na ulicy, w wiezieniu, straciłby wszystko. Nie można na to pozwolić. I to jest racja.

Ale prawda jest tez to, ze w patologicznej symbiozie z pomagierami stacza się również, tylko wolniej i nie swoim kosztem, pociągając za sobą wiele niewinnych osób.

Gdyby od samego początku alkoholowej kariery otoczenie odcięło się zupełnie od ponoszenia odpowiedzialności za skutki jego picia, stoczyłby się również, ale znacznie wcześniej, wtedy gdy jeszcze choroba nie była tak rozwinięta, gdy po prostu miał większe szanse, a dno nie było jeszcze tak głębokie. A to oznacza, ze szybciej tez odbiłby się od tego dna.

Nie istnieje inna droga pomocy alkoholikowi. Można mu tylko pomoc w tym, by jak najprędzej doświadczył dna, wstydu, upokorzenia, kompletnego braku pieniędzy, choćby wiezienia, konieczności spania w samochodzie lub na ulicy... itd. By doświadczył na własnej skórze wszystkich konsekwencji picia i by obok nie było nikogo, kto w akcie litości zdejmie z niego choćby odrobinę tego ciężaru.

Musi nastąpić taki moment, gdy tylko od alkoholika decyzji zależeć będzie jego życie. Wtedy tylko ma szanse podjąć odpowiedzialność za to życie, dokonać w nim zmian i odbić się od dna. Nie ma innej drogi.

Ale bardzo ważne jest to, by w tym momencie dostrzegał szanse, te jedna realna możliwość, która jest leczenie się.


© Elżbieta Kołakowska

Jeśli masz jakiekolwiek uwagi, pytania, wątpliwości, potrzebujesz wyjaśnień związanych konkretnie z Tobą i Twoją sytuacją lub po prostu chcesz porozmawiać zadzwoń:

(0) 603 463 703

lub napisz:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. ”. Anonimowi Alkoholicy i Al–Anon, gdzie można spotkać osoby z identycznym problemem, którym można powierzyć swoje obawy, podzielić się z nimi swoim bólem, bezsilnością, strachem, wstydem oraz uzyskać wsparcie i pomoc. Dorosła osoba współuzależniona popełnia najczęściej wiele błędów w stosunku do alkoholika, sądząc, że mu pomaga, i wierząc w zupełnie nierealne zapewnienia, „że tym razem to już na pewno ostatni raz”. 
Alkoholizm jest chorobą zakłamania
. Jeśli uzależniona osoba obiecuje, że nie sięgnie więcej po alkohol, ale poza tym nic nie robi ze swoją chorobą, możemy mieć pewność, że wcześniej czy później sięgnie po alkohol ponownie. 
Najczęściej popełniane błędy to: Prawienie kazań, groźby, kłótnie. Wylewanie alkoholu, szukanie schowków, w których alkoholik ukrywa alkohol. Usprawiedliwianie nieobecności w pracy. Wykonywanie za alkoholika czynności, które powinien zrobić sam. Wszelka ochrona przed ponoszeniem konsekwencji picia. Brak wsparcia, gdy alkoholik podejmuje trud terapii. Alkoholizm jest chorobą, w której chory musi sięgnąć swojego dna — bez tego nie będzie miał motywacji do leczenia. 
Im dłużej „pomagamy” alkoholikowi żyć w świecie iluzji, tym gorzej dla niego.
 Bardzo często zdarza się, że nie tylko osoby najbliższe, ale również znajomi, koledzy z pracy, przyjaciele, szefowie dają się wciągnąć w manipulację osoby uzależnionej. Kupują jej alkohol, pożyczają pieniądze, minimalizują skutki picia, wykonują za alkoholika jego pracę, usprawiedliwiają spóźnienia itd. To daje alkoholikowi pełny komfort picia. 
Co zatem robić? Trzeba przyjąć wobec osoby uzależnionej postawę twardej miłości i szacunku
Jak to zrobić? Nie ulegać manipulacjom. Nie wierzyć w zapewnienia o zaprzestaniu picia „od jutra”, jeśli alkoholik nie podejmuje leczenia. Stanowczo odmawiać wykonywania za niego obowiązków. Wyraźnie nazywać rzeczy po imieniu. Nie prawić kazań, nie użalać się. Mówić o swoich uczuciach, na przykład „Niepokoi mnie, że pijesz coraz więcej alkoholu, obawiam się, że tracisz nad tym panowanie, czy mogę Ci jakoś pomóc?”. Pozwolić alkoholikowi ponosić konsekwencje picia, na przykład nie podnosić go z ulicy, ale wezwać policję, aby odwiozła osobę pijaną do izby wytrzeźwień. 
Być może ta noc w izbie wytrzeźwień będzie dla niego dnem i dzięki temu zechce się leczyć. W przypadku szefów firm — zwolnić dyscyplinarnie z pracy pracownika, który znajduje się na stanowisku pracy pod wpływem alkoholu. Utrata pracy bardzo często skłania osobę uzależnioną do leczenia. W przypadku agresji, przemocy natychmiast wezwać policję. Nie pożyczać pieniędzy. Okazać wsparcie, gdy alkoholik podejmuje terapię. Poszukać pomocy terapeutycznej lub grupy wsparcia dla osób współuzależnionych. 

Agnieszka — alkoholiczka 

Agnieszka napisała też dla „Strony o nadziei” tekst pt. „Blaski i cienie”, w którym pokazuje praktyczne działanie choroby alkoholowej na konkretnym przykładzie swojego życia. Warto przeczytać — podobne mechanizmy występują u każdego alkoholika. Dodatkowe informacje na temat, jakie są kryteria uzależnienia od alkoholu, na czym ono polega i kto jest szczególnie nim zagrożony, znajdują się w moim tekście pt. „Dwa piwa dziennie

Rozwiedzeni do rozwiedzionych

Książka ta to zapis niezwykłych rekolekcji, w których nauki głosili rozwiedzeni do rozwiedzionych. Ksiądz rekolekcjonista odprawiał tylko Mszę św., głosił krótką homilię i wyjaśniał tym, którzy po raz pierwszy uczestniczyli w takich rekolekcjach, jaki jest ich status prawny w Kościele i co mogą, a czego nie mogą robić w Kościele.

Tu można zakupić książkę.

Deklaracja Al-Anon

Niech się zacznie ode mnie.
   Jeżeli ktokolwiek, gdziekolwiek potrzebuje pomocy,
   niech zawsze napotka wyciągniętą do siebie dłoń
   Al-Anon / Alateen.
   Niech to będzie moja dłoń.

 

 

131698
DziśDziś134

Jak ocalić małżeństwo

Problemy, z którymi borykają się zrozpaczeni małżonkowie, nie są drobnymi sprawami. Nie można ich rozwiązać poprzez spokojną rozmowę. Nie są to też kłopoty, znikajace pod wpływem ładnie brzmiących frazesów. Przypominają raka, który pozbawia witalności związek łączący dwoje ludzi. Trudności małżeńskie mają zróżnicowany charakter, zawsze jednak wywołują duże cierpienie.

Więcej Szczegółów

Granice w relacjach małżeńskich

W takim stopniu, w jakim czujesz się wolny, by odmówić czegoś małżonkowi, możesz również zgodzić się na to, czego pragnie. Dlatego dla dobra małżeństwa czasami warto powiedzieć: "Nie mogę wyrazić na to szczerej zgody, dlatego tym razem muszę ci odmówić".

Więcej Szczegółów

Sztuka Bycia razem

Popatrzmy bliżej na te dwa rodzaje oczekiwań. Kobieca potrzeba bezpieczeństwa nie ogranicza się do dobrobytu materialnego. Konieczna jest tu raczej głęboka świadomość faktu, że jest się gorąco kochaną. Żona chce wiedzieć, że mąż troszczy się o nią, oraz że jest wystarczająco silny, aby zapewnić jej opiekę.

Więcej Szczegółów

Jak kochać i być kochanym

Autor, amerykański , rozmawia z czytelnikami o sprawach intymnych w sposób prosty i przystępny, by razem z nimi podjąć próbę rozwiązania tajemnic miłości. Książka napisana prostym językiem, a jednocześnie bardzo bogata w treść, pozwala czytelnikowi dostrzec wiele rzeczy dotyczących istoty miłości.

Więcej Szczegółów

Rozwód - Jak ratować dziecko

Książka zawiera wiele praktycznych wskazówek, jak sprawić, by dzieci nie tylko "przetrwały" ciężki czas rozwodu rodziców, ale by ich życie mogło stać się lepsze. Autor wykorzystuje wiedzę psychologiczną zdobytą w ciągu wielu lat swojej praktyki terapeutycznej, jak i własne doświadczenie dziecka rozwiedzionych rodziców.

Więcej Szczegółów

Radykalne Wybaczanie

Radykalne streszczenie 82 lat moich przygód życiowych. Jestem wdzięczna mojej duszy, że wybrała:

Abym urodziła się w 1929 tym roku w Warszawie.
    Abym przeżyła pięć lat niemieckiej okupacji i dwa miesiące Powstania Warszawskiego na Starówce i w Śródmieściu, tracąc wszystko i wszystkich z wyjątkiem matki, z którą, przeżyłam wojnę i dostałam się do Nowego Jorku w 1947 roku.
    Abym mając 45 lat przeszła przez pierwszą radykalną mastektomię.
    Abym mając 50 lat, po 30 latach małżeństwa, nagle stała się wdową
    Abym w styczniu 2002 roku przeszła przez powtórną mastektomię i znalezienie złośliwego nowotworu nie w usuniętej piersi lecz w układzie limfatycznym.
    Abym kompletnie wyleczyła się z nowotworu bez chemii, wyłącznie za pomocą Radykalnego Wybaczania i zakochania się w życiu.
    Abym od maja 2003 roku, jako trener Radykalnego Wybaczania przywiozła metodę Colina Tippinga do Polski i w wieku 74 lat znalazła moją prawdziwą pasję życiową w pracy z ludźmi.
    Abym po przeczytaniu "Siły Teraźniejszości" Eckharta Tolle i wzięciu udziału w Oprah Winfrey Webinarze z nim, postanowiła przedstawić koncepcje jego teorii o "Ciele Bolesnym" na moich warsztatach dwa lata temu.
    Abym po przeczytaniu Dona Miguela Ruiza książki "Głos Wiedzy" znalazła sedno najważniejszych lekcji, które moja dusza wybrała dla mnie podczas teraźniejszego życia.
    Abym nareszcie zrozumiała jak bardzo kłamstwa, którymi byłam otoczona jako małe dziecko, podczas udomowiania, wpłynęły na moje całe życie.
    Abym wzięła udział w dwóch trenerskich warsztatach DonaMiguela Ruiza w Meksyku i Kalifornii i zaprosiła Dona Jose Ruiza, autora Piątej Umowy wydanej po polsku w czerwcu 2010 roku przez Medium na przedstawienie swej książki w Polsce.
    I abym, postanowiła dodać mądrość Tolteków do moich warsztatów jako najważniejszą część kuracji duszy w mojej SPA DLA DUSZY.

Od dziesięciu lat jestem praktykantem (Pranic Healing) Leczenia Praną, a od kilku miesięcy pod wpływem instrukcji w Ameryce od Colina Tippinga używam metodę leczenia Praną z prywatnymi klientami przy oczyszczeniu ich zablokowanych czakramów.

Kim jeszcze jestem? Między innymi:
Matką, Babką i Prababką.
Z wykształcenia National Academy of Art w Nowym Jorku, rzeźbiarką i nauczycielką rzeźby: www.IrenaArtFeast.com. I autorką "Wyzwalania Wewnętrznego Artysty"©1985, metody rzeźbienia z zamkniętymi oczami.

Więcej Szczegółów



Dzieci Alkohol Narkotyki

Jak rozpoznać, że Twoje dziecko używa narkotyków i jaki jest to rodzaj środków odurzających?
* Jak wpływają one na jego organizm?
* Na czym polega uzależnienie od alkoholu?
* W jaki sposób pokierować leczeniem uzależnionego dziecka?
* Jak skłonić je do współpracy, wtedy, gdy nie życzy sobie ingerencji w jego "prywatne" sprawy?
* Jak wspierać dziecko w trakcie terapii?
* Jak pomóc zrozpaczonym i zagubionym rodzicom?

Więcej Szczegółów