DDA - teksty pomocnicze

Dzieci to nasz Największy Dar i Skarb naszego życia,uzależnienie od Alkoholu zabija tą miłość-Chcesz wyjść z tej Matni  - DDA Ci pomoże.

Rozwiązanie problemu  
 
DDAGdy Wspólnota DDA stanie się dla Ciebie bezpiecznym miejscem, uzyskasz tu możliwość wyrażania wszystkich zranień i lęków, które chowasz w swym wnętrzu, a także możność uwalniania się od wstydu i obwiniania, które pochodzą z przeszłości.

Staniesz się osobą dorosłą, która nie jest już więziona przez urazy z dzieciństwa. Uleczysz swoje wewnętrzne dziecko, ucząc się, jak akceptować i kochać siebie.

Zdrowienie zaczyna się, gdy zaryzykujesz wyjście z izolacji. Powrócą pogrzebane wspomnienia i uczucia. Przez stopniowe uwolnienie się od ciężaru dotychczas nie wyrażonego bólu i żalu, powoli wydobędziemy się z przeszłości. Uczymy się, jak ponownie dorastać pod swą własną opieką, traktując się z łagodnością, humorem, miłością i szacunkiem.

Ten proces pozwala nam ujrzeć naszych biologicznych rodziców jako narzędzia naszego powstania. Naszym obecnym rodzicem jest Siła Wyższa. Niektórzy z nas decydują się nazywać ją Bogiem. Chociaż mieliśmy alkoholowych lub dysfunkcyjnych rodziców, nasza Siła Wyższa dała nam Dwanaście Stopni zdrowienia.


A oto działania i praca, które nas uzdrawiają:
używamy Stopni, używamy mitingów, używamy telefonu. Dzielimy się wzajemnie doświadczeniem, siłą i nadzieją. Uczymy się, jak przebudowywać nasze chore myślenie stopniowo, dzień po dniu. 

Gdy uwolnimy naszych rodziców od odpowiedzialności za nasze dzisiejsze działania, staniemy się wolni, aktywnie podejmując zdrowe decyzje, a nie tylko reagując biernie na cudze zachowanie. Postępujemy od ranienia siebie i innych, do zdrowienia, do pomagania. Odnajdujemy poczucie spełnienia, o którym nigdy nie wiedzieliśmy, że jest możliwe.

Uczęszczając regularnie na mitingi, ujrzysz rodzinny alkoholizm lub dysfunkcję takimi, jakie są naprawdę: jest to choroba, która zaraziła Cię w dzieciństwie i wciąż wywiera na Ciebie wpływ, jako na osobę dorosłą. Nauczysz się skupiać na sobie tu i teraz. Weźmiesz odpowiedzialność za swoje życie i zaopiekujesz się sobą.

Jest to program duchowy oparty na działaniu pochodzącym z miłości. Mamy pewność, że w miarę jak miłość zacznie wzrastać w Tobie, ujrzysz wspaniałe zmiany we całym Twoim życiu. Dotyczy to przede wszystkim Twojej Siły Wyższej, a także wewnętrznej zgody ze sobą, oraz z Twoimi rodzicami 


Zamrożeni ludzie  


Większość Dorosłych Dzieci Alkoholików 
doświadcza problemów emocjonalnych. Jedni leczą się z powodu nawracającej depresji, inni z powodu nerwicy. 

Są tacy, którzy przychodzą do psychoterapeuty i mówią: „Nic nie czuję” lub „Mam kochającą rodzinę i wszystko mi się dobrze układa, ale wciąż wraca do mnie to, co czułem w domu: lęk, że to wszystko stracę, złość bez powodu.

Nie rozumiem tego”. Timmen L. Cermak i Jacques Rutzky piszą („Czas uzdrowić swoje życie”, 1996): „Uczucia same w sobie rzadko bywają źródłem problemów. Jest nim natomiast niewłaściwy stosunek do uczuć, który powoduje, że traumatyczne przeżycia nie przestają prześladować ludzi w ich dalszym życiu”. Dzieci, które wychowywały się w rodzinach, gdzie nadużywano alkoholu, przechodzą swoisty trening w sposobach radzenia sobie z emocjami. Zdarza się, że już we wczesnym okresie swojego życia narażone są na bardzo silne doświadczenia emocjonalne, pomimo że ich mechanizmy obronne nie są jeszcze zbyt dojrzałe. Do tych doświadczeń wywołujących ekstremalne emocje można zaliczyć między innymi kłótnie (krzyki, bójki najbliższych i wyzwiska), zaniedbanie podstawowych potrzeb fizycznych (np. głód, zimno, niezmienione pieluszki) czy poczucie zagrożenia.

Dziecko w takich sytuacjach przeżywa mieszankę trudnych uczuć, takich jak lęk, gniew i bezradność. Zwykle pozostaje z nimi samo, gdyż najbliższych nie ma lub są sprawcami sytuacji wywołującej ten nieprzyjemny stan. Doświadcza poczucia krzywdy, choć najczęściej nie uświadamia sobie tego. Dziecko radzi sobie z przeżywanym stanem różnie, w zależności od temperamentu i stopnia dojrzałości jego mechanizmów obronnych. Zdaniem Jerzego Mellibrudy („Pułapka niewybaczonej krzywdy”, 1997), im wcześniej w życiu dziecka miały miejsce takie doświadczenia, tym wyraźniejsze jest ukształtowanie się jednego z dwóch sposobów obchodzenia się w emocjami: zamrożenia lub nadwrażliwości emocjonalnej. Niektóre dzieci na silny krzyk czy nagłe zagrożenie reagują zastygnięciem.

Inne potrafią zamrozić reakcję emocjonalną, jakby jej nie było. W każdym razie na zewnątrz nie widać przeżywanego stanu. Takie dzieci szybko uczą się, że lepiej nic nie czuć, gdyż uczucia są bolesne i przeszkadzają w działaniu. Odcięcie emocji, zamrożenie ciała tak, by nie pojawiły się w zachowaniu żadne czytelne reakcje, ułatwia dziecku poradzenie sobie w sytuacji zagrażającej. Inne dzieci, czując napięcie (a sytuacji wywołujących je jest w rodzinach alkoholowych wiele), natychmiast wyrażają je na zewnątrz płaczem albo krzykiem. Często są postrzegane jako nadpobudliwe lub nadwrażliwe emocjonalnie. Silne napięcie może znajdować ujście w czynnościach kompulsywnych czy w innych objawach nerwicowych.

Czasem dzieci takie trafiają wcześnie do psychologa i mogą być leczone z powodu silnej nerwicy. Niektóre dzieci radzą sobie z trudnymi emocjami, zamieniając je na łatwiejsze do przeżywania. Adam jest na przykład chronicznym złośnikiem - gdy czuje się niepewnie, gdy bywa wystraszony albo zmęczony, natychmiast popada w złość. Bogdana natomiast wszyscy postrzegają jako zalęknionego i niepewnego, ponieważ strach to jedyna reakcja, jaką ujawnia. Dopiero na terapii każdy z nich odkrywa bogactwo przeżywanych stanów. Manipulowanie doznawanymi uczuciami chroni ich od przeżywania tego, czego nie chcą doświadczać. Typowymi sposobami radzenia sobie przez dzieci z rodzin alkoholowych z trudnymi emocjami są: zepchnięcie uczuć do podświadomości, pomniejszanie ich lub zaprzeczanie, nierozpoznawanie ich (nienazywanie) i mylenie z myślami (np. „Czuję, że nie chcecie ze mną rozmawiać i mnie nie lubicie”). A owe trudne emocje to najczęściej wstyd, poczucie winy, gniew, smutek i strach. Uczucia wstydu najsilniej doświadczają ludzie, którzy wychowywali się w rodzinach zaburzonych w sposób widoczny dla otoczenia. Kiedy wszyscy widzieli pijanego ojca i wiedzieli, z jakiej rodziny się pochodzi. Czasem takie osoby czują się napiętnowane, skażone faktem, że ich rodzic pił.

Dlatego tak trudno im, mimo oczywistych faktów, nazwać swojego ojca alkoholikiem. Zastanawiają się: „Bo w jakim świetle to mnie stawia?”. Często dziecko alkoholików przeżywa także swoiste poczucie odpowiedzialności za nałóg rodzica. Myśli, że ojciec pije, gdyż ono jest niegrzeczne, źle się uczy lub coś robi nie tak. Zdarza się, że tego typu zarzuty słyszy od bliskich, co wzmacnia poczucie winy. Kiedy DDA zaczynają przyglądać się swoim doświadczeniom z dzieciństwa, zwykle pojawia się lęk: lęk przed wspomnieniami, lęk zapamiętany z groźnych sytuacji, lęk przed tym, co odkryją o sobie. Ludzie różnią się poziomem lęku, ale dorośli, którzy wychowywali się w rodzinach alkoholowych, noszą go w sobie dużo. Nie zawsze jest on widoczny.

Często bywa starannie ukrywany i pojawia się jedynie w bliskich związkach. Może też być zamieniany na inne uczucie, na przykład złość, która daje więcej energii i siły, pomaga radzić sobie z bezradnością. W dzieciństwie lęk był niejednokrotnie podstawową informacją o zagrożeniu, pozwalającą go uniknąć. Niestety w życiu dorosłym częściej pojawia się w postaci fobii, lęków przed autorytetami i przełożonymi, co znacznie utrudnia dojrzałe funkcjonowanie. Gniew jest naturalną reakcją na krzywdę naszych bliskich. Zatem kiedy DDA uświadamia sobie własne krzywdy i zaniedbania, pojawiają się poczucie niesprawiedliwości, bunt przeciwko temu, co kiedyś się stało, i różne odmiany gniewu. Praca z uczuciem gniewu jest trudna. Ludzie, którzy wiedzą, co się dzieje, gdy ktoś przeżywa negatywne emocje w sposób niekontrolowany, zwykle unikają wszelkiej złości. Kojarzą ją z agresją i przemocą.

Trudno im uwierzyć, że złość czy gniew mogą wnosić cokolwiek konstruktywnego. I rzadko łączą swoją melancholię z uczuciem, którego - jak twierdzą - nie czują. Chyba wszystkie Dorosłe Dzieci Alkoholików znają uczucie zalegającego smutku. Niewiele z nich leczy się jednak z powodu depresji. Smutek bezpowrotnej straty, dziecięce rozżalenie, kiedy najchętniej schowałoby się pod kołdrą przed całym światem, i poczucie osamotnienia - związane są z jakąś formą opuszczenia, której się doznało. Dziecko czuje się opuszczone, gdy ma niepełną rodzinę, ale także gdy długo jest samo w domu albo gdy permanentnie nie ma nikogo, kto poświęciłby mu czas i uwagę.

Każdy z nas nosi wspomnienia, które wywołują w nim głęboki smutek. DDA mają takich wspomnień dużo. Wiele Dorosłych Dzieci Alkoholików wyraża przekonanie, że uczucia można w pełni kontrolować. Przeświadczenie: wszystko albo nic (albo mam całkowitą kontrolę, czyli to, co czuję, zależy jedynie od mojej woli, albo nie mam żadnej kontroli nad swoimi emocjami) - jest jednak złudzeniem. Pełna samokontrola i brak samokontroli w sferze uczuć to bieguny braku tych samych umiejętności: adekwatnego korzystania z własnej sfery emocjonalnej. Możliwa jest oczywiście kontrola świadomości i wyrażania uczuć. Ale nie można kontrolować pojawiania się uczuć. Zwiększając świadomość tego, co się przeżywa, można to wyrazić albo nie - zgodnie ze swoją wolą.

Efektem zmian w reakcjach emocjonalnych u dzieci z rodzin alkoholowych bywa postawa obronna wobec życia i ludzi. Człowiek taki żyje w ciągłym napięciu, które wiąże się z przekonaniem, że świat i ludzie są do niego wrogo nastawieni, a on nie ma na to wpływu. Może tylko trwać w ciągłym oczekiwaniu na coś nieprzyjemnego, co na pewno się wydarzy (np. atak, nieszczęście, agresja). Celem takiej osoby jest przetrwanie.

Trudno jej być otwartą i ufną. To oznacza dla niej bezradność i wystawienie się na atak. Marzenna Kucińska kieruje Ośrodkiem Psychoterapeutycznym Instytutu Psychologii Zdrowia PTP w Warszawie. Zajmuje się psychoterapią DDA. Prowadzi szkolenia z podstaw pomocy psychologicznej. Ma 36 lat, męża i 10-letnią córkę. Lubi fantastykę i brydża. 

  O ile klasyczna terapia DDA szuka przyczyn naszych dzisiejszych zachowań w dzieciństwie i próbuje nasze zachowania na podstawie przeszłości wyjaśniać, w POP (Process Oriented Psychology, psychologia zorientowana na proces) zachęcamy do tego, by szukać znaczeń swoich doświadczeń. Porządek wprowadzony przez klasyczną terapię jest przydatnym, choć nie jedynym podejściem w terapii DDA. W POP pracujemy nad uświadamianiem sobie, co się w nas dzieje, nie dajemy gotowego przepisu, co należy zmienić. Jeżeli jesteś w stanie w swoich przeżyciach odkryć sens – to doskonale, natomiast, jeśli ja miałabym Ci powiedzieć, że Twoje cierpienie ma sens – byłoby to nadużyciem. Ta subtelna różnica, ukazuje istotę pracy – doświadczenie jest Twoje, ja będę je wspierać, towarzyszyć Ci, byś pełniej mógł\mogła poczuć siebie, ale to Ty musisz odkryć, co jest w nim dla Ciebie na dany moment najważniejsze. To wiedza, która płynie z naszego wnętrza.

Wymaga to wielkiej przytomności i uważności. Natura człowieka jest niezwykle subtelna i delikatna,
a zarazem obdarzona wielką mocą. Spójrzmy na małe dzieci, jakie są kruche i delikatne, pełne ufności
i miłości, ciekawe siebie i świata. Zobaczmy ile razy dziecko ucząc się chodzić potyka się przewraca, nabije guza, ale jakaś wewnętrzna siła prowadzi je, by spróbować jeszcze raz. Tacy jesteśmy. To nasza najgłębsza, duchowa warstwa. Trudno jest żyć, nie mając z nią kontaktu, bądź nie wnosząc jej
w codzienność.

         W POP pracujemy nad tym, co dzieje się tu i teraz, zakładając, że w tym, co tu i teraz znajdziemy wskazówki. Aktualne doświadczenie pokazuje nam, z czym pracować. Wchodząc w doświadczenie, szukamy w jego wzorcach, tego, co dobre i potrzebne. Bycie tu i teraz oznacza bycie przytomnym. Jakie informacje chcą się do nas przedostać – co widzimy, słyszymy, co czujemy w ciele, jak się poruszamy, co się w nas porusza, co się wydarza w relacjach, co przychodzi do nas ze świata? Zwykle zawężamy naszą percepcję do jednego, dwóch kanałów – mówi się, że ktoś jest wzrokowcem, ktoś inny słuchowcem – zbyt mało korzystamy z informacji, które w nas są, przepływają jak ryby w wodzie, czekając, kiedy zarzucimy wędkę swej ważności, by mogły odkryć przed nami znaczenie. Świadomie integrujemy
i porządkujemy swoje doświadczenia, zyskując wiedzę o nas samych, kim jesteśmy na dany moment
i dokąd zmierzamy. I jak się z tym czujemy...

Proces życia jest w ciągłym ruchu i zmianie - jednego kanału w drugi, stanu na inny stan, tej chwili
w kolejną. Zwiększenie świadomości wokół tego uwalnia nas od sztucznego przywiązania do jednego stanu, pozwala ponownie włączyć się w strumień życia. Podstawowym paradygmatem w POP jest podążanie za tym, co się wydarza i wnoszenie tego do świadomości. Taka też jest terapia DDA.

Myśląc o tym, kim jesteśmy, identyfikujemy się z pewnymi postawami, wartościami – to nasz proces pierwotny - sposób organizowania percepcji i doświadczeń. Korzystamy z niego tak długo, aż liczba\rodzaj zakłóceń powoduje, że przestaje on się sprawdzać. Jesteśmy wówczas zmuszeni, do radykalnej zmiany. DDA przychodząc na terapię, poszukuje nowego modelu organizującego jego życie.

POP oferuje przebudowę tego wzorca, w oparciu o nasz wewnętrzny potencjał – sięgając do informacji
z obszarów „za progiem”, poza naszą tożsamością - do procesu wtórnego. Sygnały te docierają do nas,
w postaci tego, co nam się w życiu przytrafia, wyrażają się w ciele, w barwie głosu. Są one sprzeczne, niespójne z naszą główną tożsamością, często niewygodne, dlatego zwykle projektujemy je na innych (najczęściej na osoby, które uważamy za „wrogów”) lub negujemy je. Sztuką jest przyjęcie ich
i wzbogacenie siebie o jakości, które niosą. Każde doświadczenie ma sens. W trudnych relacjach przejawia się nasz proces rozwojowy, pojawiają się jakości, pragnące zintegrować się z naszą tożsamością. Celem terapii POP jest odkrycie tych informacji, a zarazem nowych cech czy umiejętności, dzięki którym będziemy mogli pełniej żyć.

Przyjęcie etykietki DDA, to początkowy okres terapii – pozwala zobaczyć, jakie wzorce i normy nabyliśmy w dzieciństwie. Co to dla nas znaczy, że wychowaliśmy się w domu, w którym życie skupione było wokół alkoholika – z czym się identyfikujemy - jaki jest nasz proces pierwotny. Uświadomienie sobie tego pozwoli nam pewniej osadzić się w sobie.

DDA ma za sobą trudne doświadczenia dzieciństwa. Wychowało się w systemie chroniącym picie alkoholika Cała rodzina funkcjonowała w określonych rolach, skoncentrowana wokół picia alkoholika. Dziecko świadomie lub mniej świadomie identyfikowało się z wyznaczoną mu rolą. Stajemy się tym, czym udajemy, że jesteśmy - role zamrażają się w stany, określają naszą tożsamość, sposób funkcjonowania
w świecie. Niepewność i nieprzewidywalność otoczenia, przyczyniła się do wytworzenia u dziecka sztywnego kaftana bezpieczeństwa, matrycy bycia w kontakcie ze sobą i ze światem - „nie rozmawiaj, nie ufaj, nie odczuwaj”. Proces życia, został zamrożony, buksujemy jak koło samochodu na lodzie.

Nieustannie odbieramy i wysyłamy informacje - słowa, tonacja głosu, ruchy, dźwięki, itd. Część z nich wysyłamy intencjonalne, część mniej intencjonalnie. Podwójne sygnały są dopełnieniem relacji, tym, czego brakuje w jej świadomej płaszczyźnie. Idealnie byłoby, gdybyśmy byli wewnętrznie spójni i wysyłali spójne sygnały \ informacje. Zwykle tak nie jest. Sygnały wychodzące spoza naszej pierwotnej tożsamości,
z obszarów zamrożonych, sprawiają sporo zamieszania. Nie chcąc \ nie mogąc okazać np. uczucia wzruszenia, wysyłamy je w postaci podwójnych sygnałów - wilgotnych oczu, trzęsącego się głosu. Zwykle wiadomość wysłana nieświadomie jest też nieświadomie odebrana. Druga osoba może zauważyć tą nieświadomą komunikację i wnieść ją otwarcie do relacji.

Dlatego niezwykle istotna w terapii jest praca grupowa – pozwala ona zobaczyć nam, w którym miejscu nasze koła straciły przyczepność, z jakich obszarów wysyłamy nieświadome sygnały - technika zamiany ról, odgrywanie i przyglądanie się temu, co się w nas dzieje, mówienie na forum grupy, poszerza naszą świadomość. Ulgę przynosi zarówno wydostanie się z pełnionej roli \ powtarzanego schematu (naszego buksowania), jak i możliwość mówienia o tym, co się w nas dzieje - to przełamanie nakazu milczenia, wychodzenie poza sztywny gorset zachowań, w którym funkcjonujemy od lat, który gniecie i uciska. Zmiany zachodzą, gdy zyskujemy świadomość pełnionej roli i już nie chcemy tak dłużej. Mając świadomość posiadanych ograniczeń, postrzegamy kierunki rozwoju. Nasza przyszłość leży „za progiem” obecnej tożsamości, musimy tylko nauczyć się po nią sięgać. By lepiej uświadomić sobie, co dzieje się na naszych progach, proponuję przyjrzeć się powszechnemu, ciekawemu zjawisku zaśnienia.

Zaśnienie to poziom niezamierzonej komunikacji między ludźmi, kiedy sygnały reagują na siebie nawzajem. Może zdarzyło Ci się ostatnio spotkać kogoś i miałeś dziwne odczucia? Przypomnij sobie tą sytuację, jak się wówczas czułeś? Bez przerwy, nieświadomie odpowiadamy na nieświadome sygnały innych. Np. jeśli rozmawiamy z miłą osobą, która ma zaciśnięte pięści, możemy czuć dyskomfort - odpowiadamy na zaciśnięte pięści, podwójny, zagubiony sygnał - jesteśmy zaśnieni, odgrywamy jakąś rolę. Jeśli potrafimy zauważyć i wnieść swoje reakcje, to prosta droga do wyjaśnienia tego, co się teraz w nas dzieje i jak to się ma to tego, co wydarza się w relacji. Zwykle nie uświadamiamy sobie zaśnienia, nieświadomie przejmujemy rolę, która jest w polu relacji, której nie zajmuje druga osoba (w tym przypadku – mamy mniejszy próg na złość, wściekłość, ogarnianie swojej siły niż osoba, z którą rozmawiamy). I jak
w dzieciństwie – nie wnosimy siebie świadomie, w sposób, w jaki byśmy chcieli. Zwykle nie zauważamy podwójnego sygnału, albo zauważamy go, ale nie ufamy temu, co widzimy, czujemy, co osłabia naszą gotowość do mówienia o tym. Gdy nie potrafimy stanąć za sobą, za naszymi uczuciami, nie wnosimy swoich postaw, jak nasze życie może być zadowalające?

Większość nieporozumień ma źródło w podwójnych sygnałach. Podwójne sygnały wskazują na brak spójności osoby, która je wysyła. Trudno się obronić przed podwójnym sygnałem, nie jest on skierowany wprost. Podwójne komunikaty ujawniają nasze najgłębsze uczucia, doświadczenia duchowe, nieświadome poczucie mocy i rangi. Są kluczem do odkrywania złożoności i głębi relacji z innymi ludźmi.

Podwójnym sygnałem, niezwykle raniącym innych, jest sygnał dominacji w postaci np. wymuszenia uwagi. Jeśli zdajemy sobie sprawę z tego wymuszenia, możemy zareagować. DDA doskonale nauczyło się odczuwać rangę alkoholika, własną niemoc, niemożliwość wniesienie siebie, ból bycia niezauważonym. Sytuację z domu rodzinnego nieświadomie przenosi na relacje z innymi osobami, zwłaszcza posiadającymi wyższą rangę.

DDA jest świetnym obserwatorem – grupa jest dobrym miejscem, by w spokojnej i bezpiecznej atmosferze wzajemnie obserwować swoje reakcje i świadomie nad nimi pracować. Korzyści są wielostronne. Obserwując możemy przyglądać się swoim odczuciom, mówić co zauważamy, konfrontować nasze odczucia z odczuciami innych. To znakomity sposób na bycie bliżej siebie, nauka ufania sobie i innym. Bycia tu i teraz, a nie w przeszłości czy przyszłości. To lekcja uważności na siebie samych, (na innych dawno temu nauczyły się być uważne), a zarazem wnoszenia siebie do relacji, czynienia jej bardziej prawdziwą. Kiedy nasze podwójne sygnały będą zauważane przez innych i omawiane – będziemy mieli okazję przyjrzeć się, jak my się komunikujemy, jakie wysyłamy sygnały, co poprzez nie usiłuje w nas bardziej zaistnieć. Jakich jakości potrzebujemy, by móc pełniej wyrażać siebie. Będziemy mieli okazję pracować na progu swojej tożsamości – poprzymierzać nowe kawałki siebie, poczuć się
w nowej skórze. Jeśli ktoś nie będzie chciał pracować, nie będzie – to lekcja zadbania o własne granice – na wszystko przyjdzie odpowiedni czas. To także lekcja tolerancji i szacunku dla pojawiających się odczuć - w nas samych oraz dla siebie wzajemnie. To także odpuszczanie sobie sztywnego kontrolowania świata, pozwolenie, by rzeczy działy się zgodnie ze swoją mądrością.

Gdy jesteśmy przy zagadnieniu kontroli – warto zastanowić się, co znaczy kontrolować. W klasycznym ujęciu pozbycie się kontroli jest jednym z celów terapii. Zgodzę się z tym o tyle, jeśli kontrolę rozumiemy jako nieświadome kontrolowanie wszystkiego wokół, marginalizowanie uczuć, wypieranie ich, pomijanie
w relacji, kontrolowanie innych, czujność napiętą jak struna do granic możliwości.

Ale możemy też na kontrolę spojrzeć inaczej – jak wyraz troski o siebie, o swoje życie. Chcę mieć poczucie wpływu, na to, jak moje życie wygląda, jak się w nim odnajduję, w którą stronę idę i dlaczego tam? Chcę mieć wpływ na jakość moich relacji z innymi ludźmi – nie poprzez kontrolowanie innych, lecz tworzenie relacji w oparciu o szacunek dla podmiotowości drugiej osoby i dla siebie.

Podczas kolejnych spotkań proponuję zajęcie się cechami charakterystycznymi dla DDA. To słowa klucze otwierające nasze spotkania, a zarazem nasze doświadczenia. Przez cechy te jak przez różnokolorowe filtry będziemy patrzeć na nasze życie, przyglądać się, jak się teraz przejawiają w naszym życiu, na grupie. Uważne podążanie za doświadczeniem, umożliwi nam spotkanie z zamrożonymi w nas obszarami. Może uda się je ogrzać, by woda znów popłynęła. Będziemy mówić o różnorodnych odczuciach, mocniej obstawiać pojawiające się role, by zobaczyć jak wielorakie i złożone jest doświadczanie siebie i świata. Uwzględniając cała gamę barw, będziemy pracować nad stworzeniem wspólnej płaszczyzny spotkania
i porozumienia.

Abyśmy mogli się rozwijać, potrzebujemy dostępu do różnych kawałków siebie, do różnych ról, które odgrywamy w życiu, a zwłaszcza do obszarów, które rzadko odwiedzamy a jeszcze rzadziej udzielamy im głosu. Praca z procesem pomaga uczestnikom grupy stać się bardziej świadomymi siebie - ogarniać to, kim jesteśmy i w jaki sposób to komunikujemy. Praca w grupie jest uzupełnieniem samodzielnej pracy nad własną przemianą. Grupa daje wiele możliwość, popycha nas do odkrywania w sobie różnych stron, wzmacniania skuteczność terapii. Na grupie łatwiej nam dostrzec, co się w nas dzieje, zaobserwować jak radzimy sobie z treściami nieuświadomionymi, w jaki sposób one nami rządzą. Zmiana u jednej osoby "prowokuje" zmianę w innych. Zobaczenie przemiany dopuszcza jej możliwość, zmniejsza nasz własny próg na zmianę. Przepracowane zachowania i doświadczenia z grupy możemy przenosić do relacji
w świecie zewnętrznym, do codziennego życia. Trudności, których tu doświadczamy, są szansą wzięcia odpowiedzialność za siebie i swoje zachowanie. Działania, a nie tylko reagowania.

Praca w grupach, jak każda praca w POP odbywać się może na 3 poziomach:

    Uzgodnionej rzeczywistości, na którym zmierzymy się z naszymi "rzeczywistymi" problemami
    i zadaniami. Opisując konflikty czy problemy mówić będziemy o uczuciach, faktach itp.

    Poziomie snów, gdzie pracować będziemy na snach, głębokich uczuciach, podwójnych czy nieintencjonalnych sygnałach z ciała, "duchach" (figury nie mające reprezentantów w UR (uzgodniona rzeczywistość – potocznie, świat obiektywny)), rolach.

    Poziomie esencji, najgłębszym poziomie rzeczywistości – poprzez odczuwanie pewnych tendencji, tego, co nie wyrażone, co istnieje gdzieś głęboko w nas.

Oczywiście nie zawsze każdą sytuację rozpatrywać będziemy na tych trzech poziomach. Będziemy podążać za tym, co będzie się chciało wyrazić, to będzie nas prowadzić.

Jeżeli coś nas zatrzymuje przed zmianą, warto zastanowić się, co to jest. Może nie zrobiliśmy wszystkiego, co mieliśmy do zrobienia? Przyjrzyjmy się korzyściom, jakie mamy z sytuacji, na którą narzekamy. Zmiana oznacza śmierć tej części nas, z którą się rozstajemy – zmianę naszego życia, znajomych, przyjaciół, może partnera? Czy jesteśmy na to gotowi? Rozstaniom towarzyszą uczucia żalu, smutku, złości. Przygotujmy się na nie, zróbmy im przestrzeń, dajmy wyraz.

Początek nowego to też obawy, które zaniepokoją – pragniemy zmiany, ale i boimy się jej. Przyjrzyjmy się tym lękom, łatwiej będzie je pokonać. Sprawdźmy, czego potrzebujemy by obawy te nie stały się rzeczywistością i róbmy to.

Często też zdarza się, że mamy nierealne wyobrażenia, jakie powinno być nasze życie. Jesteśmy uwięzieni między jasnym i ciemnym snem o naszej przyszłości. Śnimy o nierealnej karierze i sukcesach. Wejście głębiej w jasne sny, zobaczenie najgłębszych tęsknot, pragnień, pozwala otwarcie skonfrontować się
z nimi, zobaczyć, jakie są szanse ich realizacji. Pozwala zobaczyć, co jest realne a co nie i zacząć skutecznie działać. Inaczej zderzenie jasnego snu z rzeczywistością wywołuje ciemny sen: „do niczego się nie nadaję” i „nic mi się nigdy nie uda”, pojawia się żal, rozpacz, beznadzieja, myśli samobójcze. Ani jasny ani ciemny sen nie są prawdziwe. Dopełnieniem mrocznego snu może być pozwolenie, by kolejno „umierały” te pragnienia, nadzieje, w których realizację przestajemy wierzyć. To nas bardziej określi, pozwoli wytyczyć wyraźniejsze cele. Zastanówmy się jak wygląda rzeczywistość i postawmy poprzeczkę na odpowiedniej wysokości, a w miarę upływu czasu i postępów podnośmy ją – w ten sposób zbudujemy drogę do realizacji marzeń.

Czasami jesteśmy skupieni na tym, jak nie powinno być, że nie myślimy o tym, jak być powinno, jak nasze życie ma wyglądać, byśmy byli zadowoleni. Warto myśleć o konkretnych sytuacjach, wymyślać rozwiązania. Jeśli nie wiesz jak coś zrobić, zastanów się, kto by wiedział i pomyśl, co by zrobił na Twoim miejscu? Wyobrażanie sobie "równoległego świata", w którym sprawy toczą się po naszej myśli jest początkiem zmiany.

Wrogiem zmiany jest lenistwo – jeśli brakuje Ci umiejętności, które mogłyby wesprzeć zmianę, zacznij się ich uczyć! Potrzebujemy też mocy by pokonywać ograniczenia. Dlatego bądźmy świadomi zarówno słabych stron i pracujmy nad nimi, ale mocno też doceniajmy, pielęgnujmy i cieszmy się swoimi mocnymi stronami.

Napięcie psychiczne miedzy treściami i procesami świadomymi, a nieświadomymi jest motorem przemiany, dojrzewania oraz sposobem doświadczania własnej Jaźni.

Nie jesteśmy oswojeni z konfliktami, zwykle pomijamy to, co trudne i bolesne: unikamy ciężkiej atmosfery, gwałtownych emocji, przeczuć, fantazji, doznań z ciała i innych subtelnych sygnałów. Na co dzień ukrywamy się za rolami czy pozami, zaprzeczając naszym przeżyciom. Ale nie na grupie. Tu jesteśmy po to, by przyjrzeć się, jak wewnątrz nas samych spychamy niewygodne odczucia wobec siebie czy innych. Głęboka świadomość to umiejętność rozpoznania, w jaki sposób konflikt w świecie, jest obecny w nas samych, co w sobie odrzucamy, a co faworyzujemy. Gdzie kończy się nasza tożsamość, w którym miejscu stajemy na progu możliwego i co chcemy i możemy z tym zrobić. Oznacza to:

    czujność skierowaną ku wewnętrznym doświadczeniom i zewnętrznym wydarzeniom

    otwarcie na siebie i innych, zdolność włączania się w dowolny strumień życia.

    świadomość różnicy między osobą a rolami

    zdawanie sobie sprawy z przywilejów oraz związanej z nimi siły.

    otwartości na wszystko, co pojawia się w polu uwagi

Taka postawa niesie głębokie wewnętrzne doświadczenie wszystkich naszych części. Daleko wykracza poza terapię DDA, jest stylem życia i komunikowania się z sobą samym i ze światem. To uznanie, że każdy człowiek, każde doznanie i doświadczenie jest niezbędne by świat mógł się rozwijać, a ja mogę ten świat współtworzyć. I mieć z tego frajdę. Warto mieć taką perspektywę, pracując nad własnym rozwojem.

 

UŚWIADOMIENIE SOBIE BOLESNEJ PRAWDY O SOBIE


      Dziecko postrzega i rozumie świat według wzorców nabytych w dzieciństwie. W rodzinie alkoholowej potrzeby, uczucia i zachowania wszystkich, przystosowane i skoncentrowana są wokół osoby pijącej. Rozwój dziecka zostaje zaburzony. Brak konsekwencji w zachowaniu rodziców, powoduje, że boi się, jest ciągle niepewne. Sprzeczne komunikaty powodują, że czuje się zagubione i przestraszone. By przetrwać, musi być w stałym pogotowiu. Wobec otoczenia czujne i ostrożne, wewnątrz bezradne,
z głęboką potrzebą bycia kochanym, normalnym dzieckiem. Zostawione samo sobie, uczy się niczego nie potrzebować, samo dba o siebie. Głęboko ukrywa swoje uczucia, a przyłapane na nich, odczuwa wstyd, obawiając się zerwania rodzinnej więzi. Dla rodziny pragnącej zachować pozory dobrze funkcjonującej, nie jest ważne, co ono czuje i postrzega, przestaje ono ufać własnym zmysłom. Potrzebuje wierzyć, że rodzice są dobrzy, uważa, zatem, że to z nim jest coś nie tak. Przejmuje ich obowiązki, stara się być doskonałe, by zasłużyć na miłość. To również jego sposób radzenia sobie z chaosem.

Wzrastając w nieprzewidywalnym świecie, dzieci reagują dwoma skrajnymi postawami – albo stają się agresorem (osobą dominującą) - przedwcześnie dojrzewają, by radzić sobie z dezorganizacją i brakiem kontroli, (co jednak nie daje im wewnętrznej pewności siebie), albo ofiarą (współuzależnionym) – brakuje im poczucia „własnego ja”, stale boją się, reagują zamiast podążać za pragnieniami. Nie są w stanie ukształtować niezależnej tożsamości. Dorastając zauważają, że to, co normalne w domu, nie jest normalne w świecie. Odczuwają wstyd, upokorzenie, zakłopotanie. Usiłują „wypaść normalnie”, ale nie wiedzą, co to znaczy. Chowają się za fasadą „robienia dobrego wrażenia”. Często borykają się z depresją
i bezsensem życia. Dla DDA dzieciństwo to wspomnienie chaosu, zagrożenia, źródło cierpienia i wstydu, nieufności i lęku.
 

NADMIERNIE ROZWINIĘTE POCZUCIE ODPOWIEDZIALNOŚCI

 
DDA są przesadnie wrażliwe na potrzeby innych. To efekt szybkiego reagowania na potrzeby nietrzeźwych rodziców. Przyjmując odpowiedzialność za rodziców, z jednej strony dziecko czuje własną moc, z drugiej uważa siebie, za przyczynę domowych problemów. Nienawidzi siebie, krytykuje, samooskarża. Aby radzić sobie z trudnościami, stara się być doskonałe, uszczęśliwiać innych.

Związki międzyludzkie wiążą się z wytaczaniem granic, DDA ma problemy z utrzymaniem własnych granic, zadbania o siebie. Odgrywając na grupie różne role – uczy się, jak to jest, gdy samemu się czegoś potrzebuje i ustala granice.

 POCZUCIE WINY

DDA czują się winni, że nie powstrzymali rodziców od picia. Dbając o własne potrzeby, też czują się winni. Mogą poświęcać swoje potrzeby w imię „bycia odpowiedzialnym” i by uniknąć poczucia winy.

LĘK PRZED KONFLIKTEM

Wiąże się z doświadczaną przemocą w rodzinie. DDA często obawiają się ludzi posiadających władzę, gniewu oraz krytyki. Stanowczość innych mylnie odbierają jako złość. Lęk przed konfliktem powoduje, że DDA stale poszukują aprobaty, zatracając swoją tożsamość. Często kończy się to narzuconą sobie izolacją lub\i ciągłym dostosowaniem się, celem uniknięcia zadrażnień.