Nasza Duchowość

NIE BÓJMY SIĘ  DUCHOWOŚCI

Choroba alkoholowa określana bywa nieraz skrótem „CUD”co  oznacza jej trzy składniki: chorobę Ciała, Umysłu i Duszy.
   Degradacji bowiem podlega zarówno strona fizyczna jak i psychiczna oraz duchowa.



Dolegliwości cielesne znane są powszechnie; psychiczne natomiast to zaburzenia dotyczące zarówno sfery emocjonalno-uczuciowej (choroba emocji) jak i myślenia (tzw. pijane myślenie). Kto wie, czy jednak sfera duchowa nie ulega największemu spustoszeniu określanemu nieraz jako wypalenie duchowe.

Zaburzone stają się uczucia wyższe (miłość, współczucie, troska), jak i samodyscyplina związana ze sferą woli. Zanikają potrzeby wyższego rzędu: własnego rozwoju, nauki, religijności, sztuki. Najwyższe wartości ulegają wypaczeniu, wygaszeniu lub są agresywnie odrzucane. Ich miejsce zajmuje alkohol. Po zaprzestaniu picia kolejność rehabilitacji przebiega od leczenia ciała poprzez psychoterapię aż po pracę nad duchowością. Tę ostatnią uważa się za najważniejszą, za najbardziej podstawową. Jest ona warunkiem postępu w procesie trzeźwienia, którego efektem będzie wyraźna poprawa jakości życia materialnego rodzinnego, zawodowego i przede wszystkim wewnętrznego.

Perspektywa pracy nad duchowością wywołuje tak typowe dla alkoholika uczucie lęku, gdyż często kojarzy on duchowość z religijnością, dalej z Kościołem, a idąc jeszcze dalej z księdzem. I tak powstaje bariera, o którą rozbija się wielu początkujących w trzeźwieniu alkoholików. W rzeczywistości duchowość nie jest tylko religijnością. W praktyce trzeźwienia ma zastosowanie szerokie pojęcie duchowości.

Ma ono charakter praktyczny i użyteczny, pomocny w trzeźwieniu. Dotyczy bowiem odbudowy takich dziedzin życia jak: zainteresowania, zamiłowania, hobby; dotyczy entuzjazmu i ducha do życia tak stłamszonego przez picie. Trzeźwienie jest procesem rozłożonym w czasie podobnie jak procesem było „wkręcanie się” w kolejne fazy uzależnienia. I dlatego bardzo pożyteczne jest a-owskie hasło: „daj czas czasowi”, które wyhamowuje potrzebę osiągania natychmiastowych efektów w zdrowieniu. Do dobrego startu i zbudowania solidnych podwalin pod przyszłą trzeźwość potrzebne jest uznanie takiej oto prawdy wynikającej z trzech pierwszych kroków: I - „ja nie mogę”, II - „On może” , III - „ja mu pozwolę”.

To początek pracy nad duchowością, którą zawiera Program 12 Kroków i 12 Tradycji AA. Sercem tak rozumianej duchowości jest ufność, która oznacza rezygnację z buntu wybujałego i destrukcyjnego „EGO”. Wówczas możliwe staje się poleganie na Kimś, na czymś z zewnątrz, a nie na własnej „chorej” woli, czy iluzji własnej samowystarczalności i poczuciu mocy. W wymiarze wspólnoty AA duchowość wyraża się w symbolu trójkąta, w którym wierzchołki oznaczają: jedność, służbę i ozdrowienie a podstawa nieodłączną dla wspólnoty anonimowość.

I nie chodzi tu o to, by robić coś na siłę. Absolutnie nie. Przecież jak sugeruje Wspólnota AA, na początek wystarczy: ,,przynieść ciało - rozum przyjdzie później”. Wiara rodzi się ze słuchania, więc trzeba „wyjąć watę uszu i włożyć do ust” a nadzieja Kroku II oraz praktyka zawierzenia z Kroku III, niepostrzeżenie staną się naszą rzeczywistością.

Nieraz alkoholicy skarżą się, że nie przeżyli jeszcze czegoś takiego jak ,,przebudzenie duchowe” nie wiedząc, że już w nim uczestniczą. W rozwoju duchowym nie potrzeba stawiać poprzeczek - wystarczy mieć odwagę do realizowania choćby trochę sugestii zawartych w programie, bo samo ich analizowanie nie wystarczy! Jedną z barier rozwoju duchowego w trzeźwieniu jest intelektualizacja, skłonność do zbyt skrupulatnego analizowania siebie i innych. Tymczasem lepiej upraszczać niż komplikować, a trudności życiowe i przykre przeżycia przyjmować za pouczające doświadczenia wewnętrzne. Im bliżej do własnych uczuć i im lepszy kontakt z własnym wnętrzem, tym bliżej do duchowości.

Spotyka się osoby, które „tylko nie piją” określane mianem „suchych alkoholików”, nie pracują nad zmianami własnego postępowania, nad usuwaniem wad charakteru, wreszcie nad przebudową całej osobowości. Są wśród niepijących alkoholików także tacy, którzy uczęszczają na mityngi AA, nie odrzucają pomocy terapeutycznej a jednak stoją w miejscu, nie odnotowując postępu w pracy nad sobą. Prezentują oni coś w rodzaju cząstkowego trzeźwienia. Nieraz ich podstawową trudnością jest problem w określeniu swojej Siły Wyższej, uznaniu jej wyższości nad indywidualnym „EGO”, wreszcie poddaniu się Jej działaniu.

Trudność ta w skrajnych przypadkach kończy tragicznym zapiciem i śmiercią. Program 12 Kroków traktowany nieraz jako swoista psychologia moralna jest w swej istocie programem duchowym. A duchowy znaczy tyle co nie materialny, co zależny od Opatrzności, Siły Wyższej jakkolwiek ją pojmujemy. Stąd niektórzy odróżniają Siłę Większą (grupę, ideę AA) od Siły Wyższej, która jest nadrzędna w stosunku do Siły Większej.

Wiara w Siłę Większą - to początek. Ja uwierzyłem drugiemu człowiekowi, uwierzyłem jego świadectwu. Poczułem nadzieję, że i ja dam radę. A skoro ,,uwierzyłem” i poczułem ,,nadzieję” - to już przeżyłem coś bardzo duchowego. Wielu alkoholikom uwierzyć w Siłę Wyższą pomaga uświadomienie sobie przeżytych po pijanemu zagrożeń własnego życia i zdrowia, z których jednak tyle razy wychodzili. Czyżby przypadek, zbieg okoliczności? Czy nie za wiele przypadków jak na każdego uratowanego alkoholika? Ktoś lub Coś musiało przecież czuwać, ochraniać, zapobiegać i ratować.

To Coś lub Ktoś można nazwać np. Siłą Wyższą, Opiekuńczą, Opatrznościową. Ale Siła ta działała w moim jakże niebezpiecznym i zagrożonym życiu. Zostałem zostawiony na poprawę - tak mówi wielu, by żyć w trzeźwości i nieść posłanie. Aktywna zgoda na obecność i działanie Siły Wyższej, wiąże się z pokorą oraz pogodą ducha, o które tak często modlimy się, rozpoczynając i kończąc mityng. Pokora o fundament duchowości, pokarm dla pogody ducha, warunek rzeczywistej pracy na wszystkich krokach.

Rozwój duchowości i praca nad sobą to najlepsza inwestycja dla trzeźwiejącego alkoholika. Doświadczenie AA potwierdza, że każda złotówka wydana na powrót do zdrowia zwraca się tysiąckrotnie. Duchowość to nie luksus, na który zawsze jest jeszcze czas. Można niestety nie zdążyć, stanąć w miejscu na swej drodze ku trzeźwości. Potem zapić i często umrzeć.

Duchowość rozpoczyna się od gotowości do pracy nad sobą, od momentu kiedy przestaję uparcie mówić ,,nigdy tego nie zrobię”. Mówiąc krótko praca nad duchowością bardzo się opłaca i leży w naszym - alkoholików interesie. Jest ona warunkiem rozwoju we wszystkich dziedzinach życia ale co ciekawe jest także gwarancją tak upragnionego postępu. Ileż to razy na drodze ku trzeźwości spotykam wielce uduchowione osoby, które kiedyś były wojującymi ateistami lub agnostykami. Dziś wielu z nich aktywnie praktykuje wiarę zarówno poprzez modlitwę jak i uczestnictwo we wspólnotach religijnych, a także codzienną pomoc drugiemu człowiekowi.

Spotykam także ludzi nie określających się jako praktykujący katolicy, których życie dowodzi jednak ich duchowego bogactwa: usilnej pracy nad wadami charakteru, tolerancji i pokory, wrażliwości na potrzeby drugiego człowieka. Znam również takich, którym droga od duchowości ,,cywilnej” do głębi duchowości religijnej zajęła dziesięć lub piętnaście lat. Tysiące ludzi - tysiące indywidualnych ścieżek do duchowości, ścieżek w ramach szerokiej drogi ku trzeźwości.

Do prawdziwego zmieniania siebie konieczna jest swoiście rozumiana tolerancja. Nie jest ona bezduszną pobłażliwością, czy obojętnością, to po prostu danie prawa drugiemu człowiekowi do jego odmienności, do jego prawdy na ,,dzień dzisiejszy”, to wyrozumiałość dla jego błędów. Właśnie od zdolności przebaczenia sobie zaczyna się duchowa praca nad przebaczaniem w ogóle, tak istotna w procesie trzeźwienia.

Duchowe sposoby zaradzenia zapiekłym urazom, destrukcyjnej złości są skutecznym lekarstwem, które pomaga zmienić poczucie krzywdy na wdzięczność. Duchowość w życiu alkoholika to droga do pokory, która jest również pożywką dla nieodzownej w trzeźwieniu pogody ducha. Podobnie jak całe trzeźwienie „przyswaja się łyżeczką a nie chochlą”, tak i pracę nad duchowością warto rozpoczynać od spraw małych, z pozoru błahych.

W praktyce okazuje się, że na początek wystarczy z ochotnym sercem parzyć kawę dla przyjaciół, myć szklanki, aby zainicjować swoją pracę nad duchowością przez duże ,,D”. Zdarza się, że alkoholik szybko wracający do praktyk religijnych, staje się w tej dziedzinie bardzo aktywny. Warto zaznaczyć, że ukryte jest tu zagrożenie w postaci ucieczki w pobożność. Skok ,,z ziemi wprost do nieba” jest nierealny. Realną drogą zaś do prawdziwego kontaktu z Siłą Wyższą, cenioną przez wielu alkoholików jest medytacja i modlitwa dziękczynna.

Nie bójmy się więc duchowości, nie uciekajmy od niej, bo bez niej nie da się trzeźwieć. Nie ulegajmy też mitom, że duchowość to Kościół i ksiądz. Praca nad duchowością to przemiana wad, grzechów głównych na cnoty a proszenie o pomoc to także skrawek duchowości ...


Autor: Aleksander Sobieraj